ZAPLANUJ SWOJĄ KARIERĘ JUŻ DZIŚ! VIII PRAWNICZE TARGI PRACY
30 Października 2008
Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA Poland po raz ósmy organizuje Prawnicze Targi Pracy. W dniach 14-15 listopada 2008 r. studenci i absolwenci studiów prawniczych z całej Polski będą mieli okazję spotkać się z największymi kancelariami i firmami zatrudniającymi młodych prawników.
W trakcie Targów polscy i międzynarodowi wystawcy zaprezentują swoją ofertę skierowaną do absolwentów poszukujących pracy, a także przedstawią warunki odbycia praktyk i stażów. Zamiarem organizatorów jest przybliżenie uczestnikom projektu realiów panujących na rynku pracy.
Prawnicze Targi Pracy to doskonała okazja do zapoznania się z procedurami rekrutacyjnymi i perspektywami rozwoju zawodowego w poszczególnych firmach.
Więcej szczegółów, w tym lista wystawców na www.elsa.org.pl/targi.
Przykładowe kazusy egzaminacyjne - propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości
29 Października 2008
Mnisterstwo Sprawiedliwości opublikowało przykładowe kazusy, które zgodnie z założeniami projektu reformy rozwiązywać będą kandydaci na egzaminie na aplikację ogólną. Zapraszamy do zapoznania się z nimi.
Mnisterstwo Sprawiedliwości opublikowało przykładowe kazusy, które zgodnie z założeniami projektu reformy rozwiązywać będą kandydaci na egzaminie na aplikację ogólną. Zapraszamy do zapoznania się z nimi.
KAZUS Z PRAWA PRACY
Przewodniczący zarządu zakładowej organizacji związkowej przebywał na terenie zakładu pracy w godzinach pracy pod wpływem alkoholu. Zwymyślał kierownika zakładu w obecności innych pracowników. Pracodawca zwrócił się do zakładowej organizacji związkowej o wyrażenie zgody na rozwiązanie z nim umowy o pracę bez wypowiedzenia z powodu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Zarząd zakładowej organizacji związkowej nie wyraził na to zgody, powołując się na ciężką sytuację rodzinną przewodniczącego, na jego długoletnią pracę oraz na to, że brakuje mu tylko dwóch lat do osiągnięcia wieku emerytalnego. Pomimo braku zgody zakładowej organizacji związkowej na rozwiązanie umowy o pracę, pracodawca rozwiązał umowę o pracę bez wypowiedzenia.Zwolniony pracownik wystąpił do sądu pracy o przywrócenie go do pracy i zasądzenie wynagrodzenia za cały czas pozostawania do pracy.
Czy sąd pracy, uznając zachowanie pracownika za szczególnie naganne, może nie uwzględnić zgłoszonego roszczenia?
A. Jaka jest podstawa roszczenia zwolnionego pracownika?
-art. 56 k.p. – co do przywrócenia do pracy
-art. 57 k.p. – co do zasądzenia wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy
B. Jakie muszą być spełnione przesłanki, aby roszczenie było zasadne?
-rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia nastąpiło z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę w tym trybie (art. 56 k.p.)
-pracownik musi podjąć pracę w wyniku przywrócenia do pracy (art. 57 k.p.)
C. Czy przesłanki roszczenia pracownika są spełnione?
Ze stanu faktycznego wynika, że rozwiązanie umowy o pracę z przewodniczącym zarządu zakładowej organizacji związkowej nastąpiło z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę. Pracodawca nie uzyskał bowiem zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej na rozwiązanie umowy o pracę z pracownikiem szczególnie chronionym (art. 32 ustawy o związkach zawodowych), co jest traktowane jak naruszenie przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę.
Pracownik wystąpił z roszczeniem, które przysługuje osobie, z którą rozwiązano umowę o pracę bez wypowiedzenia z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę w tym trybie (art. 56 § 1 k.p.). Zgodnie z art. 56 § 1 k.p. pracownik może dokonać wyboru między dwoma alternatywnymi roszczeniami – przywróceniem do pracy albo odszkodowaniem. W zasadzie sąd pracy powinien uwzględnić wybrane i zgłoszone roszczenie – w tym przypadku roszczenie o przywrócenie do pracy. Ponieważ w stosunku do pracownika podlegającego ochronie przed rozwiązaniem umowy o pracę przewidzianej w przepisach szczególnych (a przewodniczący zarządu zakładowej organizacji związkowej jest pracownikiem objętym taką ochroną) sąd pracy nie może uznać, że uwzględnienie roszczenia o przywrócenie do pracy jest niemożliwe lub niecelowe i w związku z tym orzec “z urzędu” o odszkodowaniu (art. 56 § 2 k.p. w związku z art. 45 § 2 i 3 k.p.), może się wydawać, że sąd nie może nie uwzględnić zgłoszonego roszczenia.
Jednakże wyjątkowo naganne zachowanie pracownika, z którym rozwiązano umowę o pracę bez wypowiedzenia z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę w tym trybie, pozwala na uznanie, że występując z takim roszczeniem czyni on ze swojego prawa użytek sprzeczny z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem lub zasadami współżycia społecznego (czyli na zastosowanie do jego roszczenia art. 8 k.p.). Przy założeniu, że w przytoczonych okolicznościach faktycznych (przebywanie na terenie zakładu pracy w godzinach pracy pod wpływem alkoholu, zwymyślanie kierownika zakładu w obecności innych pracowników) zgłoszenie roszczenia o przywrócenie do pracy stanowi nadużycie prawa, sąd pracy może nie uwzględnić roszczenia o przywrócenie do pracy i zasądzić na podstawie art. 8 k.p. oraz art. 4771 k.p.c. odszkodowanie.
W razie zasądzenia jedynie odszkodowania, a nie przywrócenia pracownika do pracy, roszczenie o wynagrodzenie za czas pozostawania bez pracy jest nie uzasadnione, ponieważ przesłanką jego zasądzenia jest podjęcie przez pracownika pracy po przywróceniu do pracy.
D. Czy sąd pracy, uznając zachowanie pracownika za szczególnie naganne, może nie uwzględnić zgłoszonego roszczenia?
Tak. (Sąd pracy, uznając zachowanie pracownika za szczególnie naganne, może nie uwzględnić zgłoszonego przezeń roszczenia o przywrócenie do pracy).
KAZUS Z PRAWA FINANSOWEGO
Jan Kowalski, jako przedsiębiorca, prowadził na warszawskim osiedlu wraz z konkubiną Anną Malinowską lodziarnię. Współpraca trwała przez okres 3 lat. W tym okresie Anna Malinowska otrzymała od Jana Kowalskiego 300 000 zł za pomoc w prowadzeniu lodziarni. Następnie na skutek zerwania kontaktów z Janem Kowalskim, Anna Malinowska wycofała się z udziału w tej działalności i nie miała już z nią żadnego związku. Po upływie roku od zerwania z Anną Malinowską, Jan Kowalski musiał zamknąć lodziarnię w wyniku kontroli inspekcji sanitarnej, przy czym nie zapłacił w terminie ciążących na nim zobowiązań podatkowych z tej działalności za okres 4 lat w wysokości 1 000 000 zł. Wobec braku środków umożliwiających pokrycie tej zaległości podatkowej z majątku Jana Kowalskiego, naczelnik urzędu skarbowego oceniając, że cały majątek osobisty Anny Malinowskiej zaspokoi należność, wydał decyzję przenoszącą na Annę Malinowską obowiązek zapłaty 1 000 000 zł za okres 4 lat podatkowych.
A. Jaka jest podstawa prawna decyzji naczelnika urzędu skarbowego?
Art. 111 § 1 w zw. z § 3 i 5 pkt 1 Ordynacji podatkowej.
B. Jakie przesłanki muszą być spełnione aby Anna Malinowska mogła odpowiadać solidarnie z Janem Kowalskim za zaległości podatkowe z tytułu prowadzenia lodziarni?
-Współdziałanie w wykonywaniu działalności gospodarczej
-Osiąganie korzyści z działalności gospodarczej
C. Czy naczelnik urzędu skarbowego prawidłowo zastosował przesłanki odpowiedzialności?
Nie. Ze stanu faktycznego wynika, że zaległość podatkowa ciążąca na Janie Kowalskim obejmuje niezapłacony w terminie podatek za okres 4 lat. Tymczasem Anna Malinowska współdziałała z Janem Kowalskim przy prowadzeniu lodziarni i osiągała korzyści z tego tytułu przez okres 3 lat, przy czym te korzyści wyniosły 300 000 zł. W związku z tym, w świetle art. 111 § 1 w zw. z § 3 Ordynacji podatkowej odpowiada ona całym swoim majątkiem solidarnie z Janem Kowalskim tylko za te zaległości podatkowe wynikające z działalności gospodarczej, które powstały w okresie, w którym stale z nim współdziałała przy prowadzeniu lodziarni i osiągała z tego tytułu korzyści. Ponadto, stosownie do art. 111 § 5 pkt 1 Ordynacji podatkowej jej odpowiedzialność jest ograniczona do wysokości osiągniętych korzyści, a więc w tym przypadku do 300 000 zł.
D. Czy i jak Anna Malinowska może podważyć decyzję naczelnika urzędu skarbowego?
Tak, składając odwołanie do właściwego Dyrektora Izby Skarbowej, za pośrednictwem naczelnika urzędu skarbowego.
E. Jeżeli środek prawny jest dopuszczalny, jakie elementy powinien zawierać?
-Zarzuty przeciw decyzji
-Określenie istoty i zakresu żądania
-Wskazanie dowodów uzasadniających żądanie (art. 222 Ordynacji podatkowej)
Źródło: www.nowa-aplikacja.pl
ELSA Poland już po razu drugi przygotowała dla studentów i absolwentów prawa informator studencki „INDEX”.
27 Października 2008
„INDEX” to kompendium wiedzy dla młodego prawnika. W najnowszym wydaniu, m.in. wskazówki jak napisać poprawnie List Motywacyjny i bez potknięć przejść rozmowę kwalifikacyjną, jak zrobić karierę w dyplomacji czy w służbie cywilnej i skutecznie nauczyć się Legal English. Znajdziecie tu również informacje o konkursach, konferencjach i praktykach organizowanych przez ELSA Poland, przykładowe pytania z testów rekrutacyjnych sprawdzających logiczne myślenie, profile pracodawców, programy stypendialne i wiele innych ciekawostek. Znajdź swój „INDEX” już na początku listopada- pytaj w biurze ELSA na Twoim Wydziale.
Więcej informacji na stronie ELSA Poland

Ludzie po studiach nie chcą pisać protokołów
27 Października 2008
W największych i najbardziej obciążonych sądach w kraju brakuje protokolantów. Z tego powodu czasem sesję trzeba zdejmować z wokandy.
Coraz mniej młodych ludzi jest zainteresowanych pracą w sekretariatach sądowych. W efekcie brakuje protokolantów, a bez nich nie może się odbyć żadna rozprawa. Od maja 2007 r. po zmianach ustawy o pracownikach sądów i prokuratury, ustawodawca wymaga od nich m.in. wyższego wykształcenia. A że zaoferował zarobki w wysokości średnio 1200 zł netto, ograniczył liczbę chętnych do pracy w sądzie.
Stolica ma duży problem
Pierwsze niepokojące sygnały dotarły do nas z sądów warszawskich. Nie lepiej jest w całym kraju. Na salę rozpraw w zastępstwie protokolanta wychodzi czasem nawet kierownik sekretariatu. Czasem i to nie wystarczy, i wtedy sesja jest zdejmowana z wokandy.
– Kiedy mam siedem sesji i trzech protokolantów, to nawet zastępstwo nie pomoże – mówi nam jeden z warszawskich przewodniczących wydziału. – W VIII wydziale karnym SO w Warszawie brakuje dziś trzech protokolantów – informuje „Rz” sędzia Monika Niezabitowska. I dodaje, że pracą urzędnika sądowego zainteresowanych jest coraz mniej młodych ludzi.
Powód? Niskie zarobki (średnio ok. 1600 zł brutto) i wysokie wymagania (od ubiegłego roku protokolant musi mieć wyższe wykształcenie). Praca jest ciężka. Na sali rozpraw spędza się długie godziny, a protokoły nierzadko liczą po kilkadziesiąt stron. Kiedyś można było liczyć na jeden dzień wolny w tygodniu, teraz to niemożliwe.
Czy wymóg wyższego wykształcenia poprawił jakość protokołów? – Nie – twierdzi sędzia Niezabitowska. – Trudno też się dziwić, że młodzi ludzie po prawie czy ekonomii szybko z sądu uciekają. – Wydaje mi się, że wymóg posiadania wyższego wykształcenia jest na wyrost. Przecież praca ta polega jedynie na przeniesieniu słów świadka czy biegłego na papier. Często zresztą do protokołu dyktuje sędzia – dodaje.
Podobnego zdania jest sędzia Marek Celej.
– Gdyby kandydatów było zbyt wielu, tytuł magistra mógłby przeważyć o zatrudnieniu lepiej wykształconej osoby, ale przy braku chętnych to po prostu dla sądów przeszkoda .
Nie łatwiej jest z zastępstwami. Do protokołowania na salę rozpraw wejść może jedynie etatowy pracownik sądu (nie ma więc mowy o zastępstwie „z miasta”). Tego wymaga procedura karna. Art. 144 mówi wprost: protokół z rozprawy spisuje aplikant lub pracownik sekretariatu.
Ograniczone zastępstwa
– W Krakowie też mamy braki kadrowe – przyznaje sędzia Waldemar Żurek. – Na razie łatamy dziury zastępstwami. Mniej osób zgłasza się do pracy w sądzie – dodaje sędzia.
W nieco lepszej sytuacji jest Sąd Okręgowy w Poznaniu.
– Wiem, że są takie problemy, ale u nas na razie nie – zapewnia sędzia Jarema Sowiński. Według niego sądowy urzędnik powinien mieć wyższe wykształcenie. Ale w dzisiejszej ustawie o pracownikach sądów i prokuratur widzi pewne niedorzeczności. Tytuł magistra jest wymagany, ale nie wspomina się o wykształceniu profilowanym, pomocnym w pracy w sądzie. Tak więc do sekretariatów mogą trafiać ludzie z wykształceniem muzycznym czy plastycznym. I kolejna niedorzeczność. Starzy pracownicy, którzy nie uzupełnili wykształcenia, muszą z pracy odejść.
– W ten sposób tracimy dobrych, sprawdzonych pracowników – twierdzi sędzia Sowiński.
Ministerstwo Sprawiedliwości o problemie nic nie wie. – Żaden z prezesów nie występował do nas w tej sprawie – mówi Joanna Dębek z MS
Wymagania stawiane protokolantom
Art. 2 ustawy o pracownikach sądów i prokuratur (po zmianach 9 maja 2007 r.) wymienia:
- pełną zdolność do czynności prawnych,
- nieposzlakowaną opinię,
- czystą kartotekę karną (w tym niekaralność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe oraz nieprowadzenie postępowania o przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego),
- ukończone wyższe studia (co najmniej studia pierwszego stopnia i uzyskany tytuł zawodowy),
- stan zdrowia pozwalający na zatrudnienie na określonym stanowisku,
- odbyty staż urzędniczy w sądzie lub prokuraturze.
Źródło: Rzeczpospolita
Umowy można zawierać w euro
24 Października 2008
Sejm zniósł rygor, że transakcje pieniężne na terenie Polski mogą być wyrażone tylko w złotych.
Teraz tzw. zasada walutowości (art. 358 kodeksu cywilnego) wymaga, by kontrakty pieniężne (cena, zapłata) na obszarze Polski opiewały tylko na złote (poza wyjątkami). Po zmianie zapłata (cena) będzie mogła być wyrażona w walucie obcej. Będzie można ją uiścić w złotych, chyba że umowa, wyrok bądź szczególny przepis będą zastrzegać zapłatę w walucie obcej.
Powiedzmy od razu, że obecne ograniczenia nie są w pełni stosowane. Prócz szerokich zwolnień dewizowych można stosować w umowach walutę obcą, np. euro czy dolary, jako przelicznik do określenia wartości kontraktu. Tej kwestii bowiem rygory zasady walutowości nie dotyczą. Dlatego kredyty są nominowane w obcych walutach, np. mieszkaniowe we frankach szwajcarskich, ale rozliczane już w złotych.
Dodajmy, że także sądy nie są zbyt rygorystyczne i przy umowach nieuwzględniających zasady walutowości niechętnie kwestionują ich ważność. Zdaniem specjalistów zasada walutowości staje się w Europie reliktem.
Jak będą wyglądać rozliczenia? Wartość waluty obcej na potrzeby rozliczeń określać się będzie według kursu średniego NBP z dnia wymagalności roszczenia (mogą być od tego wyjątki).
Przewidziano też zabezpieczenie, gdyby dłużnik wykorzystywał zmiany kursu waluty, na którą kontrakt opiewa, grał na zwłokę w razie wzrostu jej kursu. Ustawowe odsetki nie zrekompensowałyby straty wierzycielowi, dlatego będzie dodatkowy przepis, że w razie zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać spełnienia świadczenia w złotych (według kursu NBP z dnia zapłaty).
Po co te wszystkie zmiany? Dla wielu przedsiębiorców rozliczanie w walutach obcych jest korzystniejsze niż w złotych, ponieważ ogranicza ryzyko kursowe, zwłaszcza w eksporcie, zwiększa też konkurencyjność polskich firm.
– W ten sposób nowela wpisuje się też w obecne wahania na rynkach światowych i pomaga przedsiębiorcom – powiedział „Rz” Witold Pahl, poseł sprawozdawca (PO).
Inna rzecz, że projekt napisano przed kryzysem, a już wtedy popierała go Krajowa Izba Gospodarcza, jedna z instytucji, z którymi go konsultowano.
Teraz ustawa trafi do Senatu, potem na biurko prezydenta, a ma wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia.
Źródło: Rzeczpospolita
Sędziowie krytykują opieszałość władzy
24 Października 2008
Mamy dosyć dyskusji i obietnic – mówili sędziowie na zakończenie II Kongresu Sędziów Polskich.
Środowisko nie jest zadowolone z sytuacji, w jakiej się znalazło. Oficjalnie podejmuje ostrożne uchwały, w których apeluje do władz o poważne traktowanie. Nieoficjalnie padają ostre słowa. W kuluarach II Kongresu Sędziów Polskich aż wrzało. – Mamy dosyć – mówili młodzi sędziowie i nie ukrywali, że taka jest opinia większości ich kolegów po fachu.
– Szkoda, że to prezesi sądów decydowali o tym, kto na kongres przyjedzie – powiedział nam jeden z sędziów. Podobno chętnych było dużo więcej.
Podjęta przez sędziów w czwartek uchwała trafi do najwyższych władz. Wyrażają w niej głębokie zaniepokojenie sytuacją w wymiarze sprawiedliwości. Skarżą się na brak realnych działań, które zapewniłyby sądownictwu status, jaki gwarantuje mu konstytucja. Sędziowie przypominają, że od tego zależy sprawne funkcjonowanie państwa, a w szczególności prawidłowa realizacja prawa obywatela do sądu.
Sędziowie straszą też kryzysem, jaki nastąpi niebawem, jeśli kilka tysięcy asesorów do 5 maja przyszłego roku nie dostanie nominacji sędziowskich (to skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał instytucję asesora za niezgodną z konstytucją). „Tysiące prowadzonych przez nich postępowań zostanie wstrzymanych” – piszą w uchwale. Większość będzie musiała rozpocząć się od nowa, a to uderzy w zwykłych obywateli. Sędziowie nie ustępują też w sprawie zmian zasad wynagradzania. Domagają się od rządu szybkiego przedstawienia propozycji.
Na zakończenie uchwały sędziowie wspominają, że chcą pilnego spotkania z udziałem przedstawicieli wszystkich środowisk prawniczych w Polsce. Czemu miałoby ono służyć? Wypracowaniu trwałych rozwiązań, które zapewnią społeczeństwu właściwe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Tyle znalazło się w uchwale.
Jako udany początek publicznej debaty o stanie sądownictwa ocenia II Kongres Stanisław Dąbrowski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa. Przyznaje jednak, że ze strony środowiska padło wiele krytycznych słów.
Jeszcze ostrzej mówili sędziowie w kuluarach, zwłaszcza komentując wystąpienia najwybitniejszych gości.
Pierwszy Kongres Sędziów odbył się w 1999 r.
Źródło: Rzeczpospolita
Połączenie korporacji prawniczych nie jest sposobem na reformę adwokatury
24 Października 2008
Adwokatura naprawdę potrzebuje zmian – pisze Jerzy Szczepaniak, adwokat, sędzia Sądu Dyscyplinarnego Naczelnej Rady Adwokackiej.
Artykuł Tomasza Wardyńskiego („Rz” z 17 października, „Ustrój adwokatury nie jest wyłączną domeną korporacji prawniczych”) wywołał spore emocje w środowisku, choć nie dlatego, że postuluje konieczność pilnych i głębokich reform. Już od kilku lat toczy się przecież dyskusja o potrzebie zmian. Potwierdziły to głosy delegatów na ostatnim Zjeździe Adwokatury. W tym kontekście tezy autora artykułu nie są niczym nowym.
Jest oczywiste, że adwokatura musi budować społeczne zaufanie, że zmiany muszą być poprzedzone głęboką i rzeczową dyskusją oraz odpowiadać społecznym potrzebom.
Trudno się też nie zgodzić, że reformy muszą dotyczyć nowej formuły zastępstw procesowych z urzędu, pomocy dla ubogich oraz finansowania takich działań. Nikt rozsądny nie zakwestionuje też tezy autora, że trzeba rozwiązać kwestię obowiązkowych ubezpieczeń zawodowych oraz przeciwdziałać patologiom w postępowaniu adwokatów, które zdarzają się tak jak w innych grupach zawodowych.
Wreszcie, nie budzi żadnych zastrzeżeń pogląd, że reforma adwokatury powinna być zgodna z rozwiązaniami demokratycznego państwa prawa.
Takie ogólne stwierdzenia, powszechnie akceptowane, nie wnoszą nic do dyskusji o reformach poza tym, że ładnie brzmią dla niezorientowanego czytelnika.
Nietrafione argumenty
Jedynym konkretnym postulatem jest to, aby połączyć w jeden samorządy zawodowe radców prawnych i adwokatów. Jednak argumenty za tym pomysłem przytoczone przez mecenasa są nie tylko niesłuszne i powierzchowne. Są wręcz szokujące. Autor uważa, że połączenie byłoby istotne z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa, bo: „Istnienie dwóch tożsamych, lecz poróżnionych organizacji jest niezrozumiałe dla społeczeństwa i utrudnia budowę zaufania społecznego”.
Twierdzenia te są wewnętrznie sprzeczne i niezgodne z istotą demokracji, na którą się powołuje.
Demokracja to wielość i różnorodność, a nie centralizacja i globalizacja.Adwokat powinien to nie tylko wiedzieć, powinien to czuć całym sercem.
Zupełnie inna jest praca na rzecz wielkiego przedsiębiorstwa niż na rzecz skrzywdzonego i biednego obywatela, który często może się sprzeciwić wszechwładnym organom państwa i urzędom tylko przy wsparciu adwokata.
Gdyby rozwinąć tezę prezentowaną w artykule, należałoby połączyć w jedną wszystkie organizacje reprezentujące np. przedsiębiorców, wszystkie związki zawodowe, wielkie warszawskie kancelarie w jedną superkancelarię, bo „połączenie umożliwiłoby szybkie i jednolite reagowanie na szkodliwe zjawiska polityczne, podniosłoby efektywność działań, obniżyło koszty społeczne funkcjonowania”.
Autor tezy, że połączenie zawodów radcy prawnego i adwokata jest istotne z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa, powinien przede wszystkim zapytać, czy członkowie obu korporacji chcą się połączyć.
Demokracja bowiem polega przede wszystkim na wsłuchiwaniu się w wolę obywateli. Kto tego nie czyni, łamie zasady demokracji. W pierwszym zdaniu artykułu mecenas Tomasz Wardyński podkreśla, że władza wykonawcza usiłuje poszerzyć zakres swoich uprawnień. To prawda. Właśnie dlatego trzeba przeciwstawiać się centralizacji i monopolizacji, w tym monopolizacji władzy, także samorządowej. Rolą adwokata jest tłumaczenie, że demokracja polega na czymś odwrotnym, a władza może mieć tylko tyle uprawnień, ile dadzą jej obywatele.
Chcę przy tym powiedzieć, że nie jestem a priori przeciwnikiem połączenia zawodu adwokatów i radców prawnych. Połączenie to powinno nastąpić, ale tylko wtedy, gdy tak zadecyduje większość adwokatów i radców prawnych. Nie ma też żadnych powodów, aby odrębne samorządy ze sobą walczyły. Tak przecież nie jest. Jeśli zaś różnią się w poglądach, to dobrze. Demokracja polega także na tym. Nie jest zaś tajemnicą, że obie korporacje w wielu sprawach blisko ze sobą współpracują.
Zmiany są konieczne
Adwokatura naprawdę potrzebuje zmian. Konieczne jest np. zlikwidowanie rad adwokackich jako organów wykonawczych, których uchwały są niezbędne przy każdej decyzji personalnej czy finansowej. Obecny system uniemożliwia sprawne zarządzanie, a nadto rozmywa odpowiedzialność konkretnych osób za podejmowane decyzje. Kierowanie poszczególnymi segmentami działalności samorządów, takimi jak szkolenie, finanse czy biura rad adwokackich, powinno być przypisane konkretnym osobom, które można potem rozliczać z efektów pracy. Osoby te powinny być wynagradzane. Uchwały rad adwokackich mogłyby decydować o kierunkach działania i sprawach najważniejszych.
Wydaje się też celowe wprowadzenie ścisłych terminów podejmowania decyzji w sprawach dyscyplinarnych, aby uniemożliwić przedłużanie postępowań.
Uważam również, że w sprawach dyscyplinarnych większe powinny być uprawnienia dziekana.
Rozważenia wymaga też, czy należy zmienić zasady właściwości sądów dyscyplinarnych, aby mogły one orzekać tylko w sprawach adwokatów z innych izb. Być może takie rozwiązanie ograniczyłoby zarzuty nadmiernej ochrony kolegów adwokatów. Lista postulatów zmian w adwokaturze jest długa i wymaga dyskusji, jednak połączenie z radcami prawnymi nie jest żadnym rozwiązaniem. Innych pomysłów pan mecenas nie zgłosił.
Źródło: Rzeczpospolita
Kształcenie aplikantów ma trwać krócej
23 Października 2008
Ministerstwo Sprawiedliwości planuje skrócenie aplikacji adwokackiej i radcowskiej oraz likwidację praktyk w sądzie. Zmiany zaczęłyby obowiązywać już tegoroczny wrześniowy nabór.
Byłyby one wprowadzane stopniowo. W tym roku czas szkolenia zostałby skrócony z trzech i pół roku do trzech lat, a w 2009 roku – do dwóch lat. Pomysł budzi sporo kontrowersji w środowisku prawniczym. Słyszy się pytanie, czy w tak krótkim okresie da się wykształcić dobrego adwokata czy radcę.
Rząd też reformuje
Pomysł skrócenia aplikacji o pięć miesięcy jest już dyskutowany w Sejmie przy okazji prac nad projektem nowelizacji ustaw korporacyjnych, w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.
W tym tygodniu Komisja Sprawiedliwości zaproponowała do noweli przepis mówiący o trzyletnim szkoleniu. Nie przesądziła jednak, czy skrócone zostaną już rozpoczęte aplikacje. Równocześnie rząd przygotowuje następną reformę (ustawę o państwowych egzaminach prawniczych), która dokona kolejnego (rocznego) skrótu, a także zlikwiduje praktyki aplikantów w sądach.
Pomysł nie wszystkim się podoba.
– Jeżeli nie będzie praktyk w sądach, będziemy musieli znacznie zmienić system szkoleń: może symulacje rozpraw, prace na aktach itp. Gorzej będzie ze skróceniem aplikacji. Trzy i pół roku to trochę za dużo, trzy lata wystarczą, ale nie krócej – uważa Dariusz Śniegocki, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie. I dodaje: – Nie wyobrażam sobie zwiększenia dni szkoleń aplikanta w tygodniu (teraz są dwa), gdyż większość aplikantów ma pracę. Będziemy więc musieli ciąć program, choć życie zmusza nas (np. teraz kryzys finansowy) do wprowadzania nowych szkoleń (bankowości). Ministerstwo chce szkolenie aplikantów przerzucić w całości na samorząd. To urzędnicze wygodnictwo, z sądami bowiem nie mamy problemów – tłumaczy dziekan.
Niech praktykują sami
– Nie jesteśmy przeciwko praktykom w sądach, ale niech one będą takie jak przyszła praca, niech praktykują pod nadzorem patronów. Aplikanci sądowi czy prokuratorscy nie mają praktyk w kancelariach prawniczych i nikt tego się nie domaga – odpowiada Iwona Kujawa, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami Ministerstwa Sprawiedliwości.Za skróceniem aplikacji jest natomiast Grzegorz Maj, prezes Stowarzyszenia Fair Play, ale wyrzucenie aplikantów z sądów uważa za szkodliwe.
– Mam okazję obserwować praktykę aplikantów w sądzie czy prokuraturze: często sprowadza się do kserowania akt sądowych. Czy można więc ją porównać do relacji lekarz – szpital?– napisał do “Rz” młody prawnik.– Różni są sędziowie i różne sekretariaty. Jeśli jednak ktoś będzie chciał coś z praktyki w sądzie wynieść, to wyniesie, jeśli wykaże się uporem i zaangażowaniem – uważa inny.
– Gdybym zamierzał występować przed sądami, a dotyczy to chyba większości aplikantów, to chciałbym poznać je od środka. Bez tego trudno poruszać się po tej instytucji – przyznaje sędzia Marcin Łochowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.
Opinia: Czesław Jaworski – były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Od kilku lat obserwujemy obniżanie poziomu aplikacji, tymczasem, jak w innych zawodach, powinniśmy podnosić kwalifikacje. Nigdy, a sięgam daleko pamięcią, aplikacja nie była krótsza niż trzy lata. Praktyka jest niezbędna, także w sądzie, by adwokat czy radca prawny miał pojęcie o pracy po tej drugiej stronie. Nawet pisanie protokołów pozwala poznać, na czym to polega. Takie praktyki i solidne aplikacje są potrzebne, tym bardziej że przyjmuje się na nie oprócz absolwentów uniwersytetów także tych, którzy ukończyli wyższe szkoły prawnicze. Przed laty, gdy aplikantów było mniej, udawało nam się wysyłać niektórych na praktyki zagraniczne.
Źródło: Rzeczpospolita
Doradcy podatkowi spierają się o swój zawód
20 Października 2008
Wprowadzenie specjalizacji i okręgowych izb podzieli samorząd zawodowy na gorsze i lepsze regiony oraz lepszych i gorszych doradców – twierdzą eksperci.
Tegoroczna jesień dla doradców podatkowych może być bardzo gorąca. Nie ustają bowiem w zmaganiach o przygotowanie jak najlepszych rozwiązań dla całego samorządu.
Ministerstwo Finansów za najpilniejsze i najważniejsze uznaje dostosowanie ich ustawy do przepisów unijnych (tzw. dyrektywy usługowej). Jednocześnie deklaruje, że będą brane pod uwagę propozycje nie tylko samorządu, ale i innych zainteresowanych.
Dla jednych ewolucja….
W lipcu Krajowa Rada Doradców Podatkowych podjęła dwie uchwały dotyczące zmian, których wprowadzenie do ustawy o doradztwie podatkowym samorząd uważa za konieczne.
W uchwałach tych znalazły się propozycje mające między innymi umożliwić doradcom zawieszanie wykonywania zawodu na czas nieograniczony, zakładanie spółek wspólnie z adwokatami i radcami prawnymi, wprowadzenie immunitetu materialnego oraz ujednolicenie z zawodami prawniczymi zasad dotyczących zachowania tajemnicy zawodowej, tak aby zwalniał z niej sędzia, a nie jak dziś – prokurator.
Przede wszystkim jednak rada zdecydowała się na wprowadzenie ewolucyjnych zmian w funkcjonowaniu samorządu zawodowego. Miałyby następować między innymi poprzez przyznanie zgromadzeniom regionalnym i zarządom oddziałów kompetencji organów izby. Wiązałoby się to ze zmianą ustawy, ale nieprowadzącą bezpośrednio do utworzenia izb regionalnych jako osób prawnych.
... dla innych rewolucja
W opozycji do tych zamiarów pozostaje tzw. projekt społeczny, który stawia na decentralizację i utworzenie okręgowych izb doradców podatkowych, a nawet na wprowadzenie specjalizacji w doradztwie podatkowym.
Autorzy projektu ustawy twierdzą, że jest to „niezbędny sposób promujący postawy kreatywne oraz metodę wskazania podatnikom zasięgu specjalizacji zawodowej w sposób zweryfikowany”.
Co ciekawe, w podobny sposób przekonywało Ministerstwo Finansów do konieczności przeprowadzania egzaminu państwowego na doradcę podatkowego, gdy ponad dziesięć lat temu tworzyło ustawę.
Pytanie więc, jaką rolę mają odgrywać teraz specjalizacje, skoro to zdanie egzaminu państwowego ma potwierdzać kompetencje doradcy i uprawniać do wykonywania tego zawodu.
Największe emocje budzi jednak koncepcja udzielania rękojmi publicznej dla klientów na podstawie zawartej umowy. Zwłaszcza że doradca może ją zawrzeć z firmą, która dopiero co powstała i o której nie może mieć żadnej wiedzy.
Przeciwnicy tego rozwiązania za wręcz skandaliczne uznają to, że złapany na wyłudzeniu podatnik będzie mógł w trakcie kontroli skorygować deklarację, i to przed uprawomocnieniem się decyzji (art. 4 projektu, w którym zmieniany jest art. 81b § 4 ordynacji podatkowej).
Z kolei doradca podatkowy udzielający tych wątpliwych rękojmi nie będzie się musiał w ich ilości ograniczać.
Licencje mogą przyciągnąć oszustów?
– Proponowana formuła rękojmi to licencja na oszukiwanie Skarbu Państwa. Projekt nie wymaga bowiem od doradcy posiadania jakiejkolwiek pozytywnej historii współpracy z klientem.
Wystarczy, że spotkają się pewnego dnia i podpiszą umowę, która spełni warunki formalne. Jeśli obydwie strony są na bakier z uczciwością, to klient nie będzie już musiał płacić podatków. Bo ryzykuje tylko odsetkami. Nowelizacja pozwoli mu uniknąć konsekwencji karnych skarbowych – powiedział nam Tomasz Michalik, doradca podatkowy, partner w MDDP. Według niego środowisko powinno zdecydowanie sprzeciwić się tej propozycji. Uważa bowiem za nieetyczne tworzenie przepisów, których głównym celem ma być zwiększenie dochodów określonej grupy zawodowej.– Takich przepisów z oczywistych powodów nie powinni promować doradcy podatkowi – dodaje Tomasz Michalik.
Komentuje, Irena Ożóg z kancelarii Ożóg i Wspólnicy
Uważam, że przyszły zjazd powinien się zastanowić nad zmianą statutu krajowej izby, tak aby doprowadzić do decentralizacji uprawnień, ale nie wprowadzać samodzielności regionów. Na to jest za wcześnie, gdyż byłoby to równoznaczne z rozbiciem tak młodej korporacji i powstaniem regionów o nierównych szansach. Projekt oceniam negatywnie także ze względu na propozycję tworzenia specjalizacji wśród doradców. Uważam, że najlepszym miernikiem jest rynek, a nie sztuczne dzielenie doradców na lepszych i gorszych. Przeciwna jestem również powoływaniu wizytatorów, bo nie dość, że pomysł trąci myszką, to jeszcze zaproponowana formuła jest korupcjogenna i nie zabezpieczy przed wypływem informacji biznesowych o kliencie. Zły jest też pomysł udzielania rękojmi klientom kancelarii podatkowych. Bo jest to pomysł na tworzenie nowego rynku „usług”, za które doradca nie poniesie odpowiedzialności. Zawsze będzie mógł wytłumaczyć, że nie wiedział, iż jego klient jest nierzetelny.
Komentuje Dorota Szubielska, radca prawny w kancelarii Chadbourne & Parke
Projekt prezentowany jako społeczny to nie tylko fuszerka legislacyjna, ale także ilustracja sposobu myślenia osób, którym, jak się wydaje, nie chodzi o integrację tej grupy zawodowej, ale o jej podział lub osłabienie. Pomysły takie jak specjalizacje, wizytatorzy i udzielanie publicznej rękojmi prawidłowości rozliczeń podatkowych są po prostu nieprzemyślane. Wszelkie próby zadekretowania prestiżu zawodu kończą się niczym. O to, czy i ewentualnie jak mają funkcjonować wizytatorzy (relikt z innej epoki), należało zapytać samorząd radcowski lub adwokacki albo powiązać to z działalnością rzecznika dyscyplinarnego. Publiczna rękojmia podwyższy ryzyko wykonywania zawodu i zachęci ubezpieczycieli do zwiększenia składek OC. Natomiast projektowane skutki jej posiadania (zmiana art. 81b ordynacji podatkowej) są tak niejasne, że mogą stanowić źródło dodatkowych konfliktów wątpliwie uprzywilejowanych podatników z organami podatkowymi.
Źródło: Rzeczpospolita
Doradcy podatkowi walczą ze sobą
20 Października 2008
Wizytatorzy oceniający wykonywanie zawodu oraz poręczanie prawidłowości rozliczeń klienta w zamian za trzyletnią umowę obsługi firmy – to pomysły na reformę profesji doradcy podatkowego.
Takie zmiany do ustawy o doradztwie podatkowym forsuje grupa doradców skupiona wokół pierwszego przewodniczącego ich korporacji prof. Witolda Modzelewskiego.
W przygotowanym projekcie znalazła się m.in. propozycja utworzenia okręgowych izb doradców podatkowych, wprowadzenia specjalizacji oraz wizytatorów, którzy mieliby kontrolować i oceniać wykonywanie zawodu przez doradcę lub spółkę doradztwa podatkowego. Przewiduje się też udzielanie rękojmi publicznej prawidłowości rozliczeń podatkowych klientów, z którymi doradca ma podpisaną umowę na obsługę firmy przez minimum trzy lata.
Okrężną drogą
Konflikt wewnątrz korporacji wywołało to, że przygotowany projekt ustawy nie ma poparcia aktualnych władz Krajowej Izby Doradców Podatkowych. Jest wręcz kontrpropozycją rozwiązań przedstawionych przez KIDP.
Do Ministerstwa Finansów trafił jako projekt społeczny zgłoszony przez stowarzyszenie Libertas. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jednym z jego wiceprezesów jest Jacek Pawlik, przewodniczący Mazowieckiego Oddziału KIDP.
– Projekt jest pewną propozycją modyfikacji przepisów zawartych w obecnej ustawie – twierdzi Pawlik. I zaznacza, że o szczegółach rozwiązań, zwłaszcza tych kontrowersyjnych, powinno się rozmawiać. – Jeśli są wątpliwości, np. jaki ma być zakres wizytacji przeprowadzanych przez organy samorządu, to można ten przepis uzupełnić, podając szczegółowy zakres czynności wizytatorów nieobjętych tajemnicą zawodową doradcy podatkowego. Wizytator sprawdzałby np., czy doradca jest ubezpieczony i czy przechowuje dokumentację przez wymagane pięć lat – podkreśla Jacek Pawlik.
Wkrótce pojawi się też list otwarty autorów projektu, w którym wyjaśnią wątpliwości dotyczące wprowadzenia instytucji wizytacji i specjalizacji. Stanowisko władz samorządu doradców jest tym czasem niezmienne.
– Dwie uchwały rady dotyczące zmian w ustawie, których wprowadzenia oczekuje nasz samorząd, są wciąż aktualne. I na nich się koncentrujemy – powiedział „Rz” Zbigniew Maciej Szymik, przewodniczący KRDP.
Kontrowersyjna formuła
Mimo sprzeciwu krajowych władz projekt przewiduje decentralizację i utworzenie izb okręgowych. To ich rady miałyby uprawnienia do kontrolowania doradców, którzy są członkami ich izby. Zajmować mieliby się tym powołani przez radę doradcy niewykonujący zawodu. Z projektu nie wynika jednak, czy mają to być doradcy zawieszeni czy na emeryturze. Nie wiadomo też, od jak dawna mieliby nie wykonywać czynności doradztwa podatkowego, co może mieć ogromny wpływ np. na ich zorientowanie w sprawach rynku.
Wizytatorzy mają oceniać wykonywanie zawodu, ale nikt nie wie, co dokładnie ma podlegać tej ocenie, a przede wszystkim, według jakich zasad i kryteriów ma się ona odbywać. Tymczasem ocena wizytatora może w skrajnych wypadkach doprowadzić nawet do skreślenia doradcy z listy uprawnionych do wykonywania zawodu.
Korupcjogenna rękojmia
Przedstawiciele korporacji, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni: to realne zagrożenie dla istnienia konkurencji na lokalnym rynku. Według dr Ireny Ożóg z kancelarii Ożóg i Wspólnicy zaproponowana formuła jest korupcjogenna i nie zabezpieczy przed wypływem informacji biznesowych o kliencie.
Sprzeciw środowiska budzi pomysł udzielania rękojmi za klientów. Doradcy mieliby ręczyć w zamian za umowę za prawidłowość rozliczeń podatków i zobowiązań publicznoprawnych, np. składek na ZUS odprowadzanych za pracowników klienta.
Przepisy nie zabraniają jednak doradcy poręczyć za nowego klienta już w dniu podpisywania umowy, podobnie jak klientowi nie zakazują zerwać jej zaraz po otrzymaniu rękojmi. Według doradców taki pomysł to zachęta dla potencjalnych oszustów, bo im rękojmia bardzo się przyda do uśpienia czujności fiskusa i do zapewnienia sobie swobody działania.
Komentuje prof. Witold Modzelewski, honorowy przewodniczący Krajowej Izby Doradców Podatkowych
Podniesienie rangi zawodu to cel generalny, który musi być osiągnięty, jeśli doradztwo podatkowe ma być zawodem regulowanym i zaufania publicznego. Żeby tak było, ustawa powinna zostać uzupełniona co najmniej przepisem o nadzorze samorządowym nad wykonywaniem zawodu, bo to jest element niezbędny we wszystkich zawodach zaufania publicznego w polskim rozumieniu i we wszystkich zawodach regulowanych. Obecnie nikt nie sprawuje tego nadzoru. Konieczne jest także określenie zasad weryfikacji kwalifikacji zawodowych członków izby. Cechą charakterystyczną tych zawodów jest bowiem nie tylko cenzus zawodowy w momencie przystąpienia do korporacji, ale i konieczność weryfikacji poziomu posiadanych kwalifikacji. Trzecim elementem, a zarazem konsekwencją ewolucji tego samorządu, jest powołanie konkurencyjnej struktury samorządu, tak jak mają to np. adwokaci czy radcowie prawni. Bo samorząd doradców nie może być źródłem ograniczenia konkurencji, dlatego każdy powinien mieć możliwość wyboru izby, do której chce przynależeć. To jest jedyny projekt nowelizacji ustawy, który daje szansę wyjścia z obecnego kryzysu korporacji.
Źródło: Rzeczpospolita
Palikot zreformuje aplikacje?
17 Października 2008
Szef komisji „Przyjazne państwo” chce przejąć od ministra sprawiedliwości projekt reformy dostępu do zawodów prawniczych. Zdaniem Janusza Palikota przejęcie projektu znacznie skróciłoby czas potrzebny na jego uchwalenie.
– Dlatego chętnie go wam ukradnę, bo go zamordujecie – powiedział wczoraj poseł PO do wiceministra sprawiedliwości Jacka Czai, który nadzoruje prace nad ustawą.
Minister informował, że projekt jest obecnie poddawany szerokim konsultacjom społecznym. Rozesłano go do wszystkich wydziałów prawa, korporacji i wielu stowarzyszeń prawniczych.
Projekt ustawy zakłada wprowadzenie państwowego egzaminu prawniczego I i II stopnia oraz nowego systemu przyjęć na aplikacje prawnicze.
Źródło: Rzeczpospolita
Ustrój adwokatury nie jest wyłączną domeną korporacji prawniczych
17 Października 2008
W obliczu zmian zachodzących ostatnio na świecie szczególnie pilne stało się zbudowanie instytucji adwokatury na miarę potrzeb XXI wieku – pisze adwokat z Kancelarii Wardyński i Wspólnicy.
Nowe zagrożenia i globalnie występujące patologie mobilizują władzę wykonawczą do poszerzania zakresu swoich uprawnień. Niezauważenie, zawsze w imię poprawy bezpieczeństwa i ochrony wartości moralnych, likwidowane są instytucje demokratycznego państwa prawa wypracowane po drugiej wojnie światowej. Często podawana jest w wątpliwość istota społeczeństwa obywatelskiego i jego samorządności. Dlatego kolejny ruch, zanim zmiany staną się nieodwracalne, musi należeć do instytucji chroniących prawa obywateli.
Ważne pytania
Środowisko adwokackie chętnie deklaruje potrzebę budowania silnej adwokatury. Z czego wynika siła adwokatury? Z powszechności, czyli liczebności członków, i z zaufania społecznego, które jest nie tylko funkcją sposobu wykonywania tego zawodu. Zaufanie społeczne stanowi zasadniczy element na liście aktywów adwokatury. Budując je, nie można się ograniczać do zasad etyki zawodowej i do wymuszania ich przestrzegania. Jest to jeden z wielu obowiązków adwokatów i jedna tylko z wielu funkcji adwokatury.
Gdyby państwa i ich systemy gospodarcze i polityczne nie podlegały ciągłym zmianom, a w związku z tym gdyby poziom potrzeb społecznych pozostawał niezmienny, można by było założyć, że raz ustalony ustrój adwokatury i raz uchwalone zasady etyki oraz metoda ich wymuszania wystarczą. Rzeczywistość jest jednak inna i ci, którzy tego nie widzą lub nie chcą widzieć, pozostaną poza jej nawiasem, wykluczając się z życia społecznego, gospodarczego i politycznego.
Skonstruowanie nowej adwokatury wymaga pogłębionych analiz i rzeczowej dyskusji między wieloma środowiskami, przede wszystkim pozaprawnymi, które muszą zaakceptować nową strukturę. Trzeba wspólnie ustalić listę różnorodnych potrzeb społecznych, które adwokatura ma spełnić, a także określić sposób ich zadowalającego spełnienia. Jakie są potrzeby społeczne w zakresie zastępstwa procesowego z urzędu? Jak organizować pomoc prawną dla ubogich? Jak rozwiązać problem finansowania tej działalności? Właściwe analizy są też konieczne w celu przygotowania i organizacji odpowiednich szkoleń. Należy rozwiązać kwestię obowiązkowych ubezpieczeń zawodowych, których koszty są zależne od charakteru prowadzonej działalności.
Bardzo ważne jest też przeciwdziałanie dewiacjom zawodu. Nadużywanie pozycji zawodowej przez adwokatów nie jest może powszechne, ale jednak się zdarza. Trzeba wcześnie wykrywać anomalie i skutecznie im przeciwdziałać. Trzeba ustalić, jakie zmiany ustrojowe w adwokaturze są konieczne, by nie dopuszczać do rozwoju patologii.
Kwestia ustroju adwokatury nie jest wyłączną domeną samorządów adwokackiego i radcowskiego. W tej sprawie adwokaci i radcowie prawni mają głos ważny, ale niejedyny. Aby zachować wiarygodność, muszą z pokorą wysłuchać krytyki – nawet nieuzasadnionej. Nie można ex cathedra pouczać. Nie można chować się za deklaracjami i kolejnymi uchwałami, które uniemożliwiają uczestniczenie w społecznej dyskusji, a tym samym pozbawiają adwokaturę wpływu na jej przyszły kształt. Nie można wreszcie przeciwstawiać się rozwiązaniom logicznym z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa. Budzi to podejrzenie, że przyczyną takiej postawy jest grupowy interes, a nie dobro społeczne.
Punkt zapalny, czyli połączenie zawodów
Jednym z punktów zapalnych jest problem połączenia zawodów prawniczych. Po stronie adwokatury urósł on do rangi głównego zagadnienia ideologicznego, swoistego non possumus. Tym samym traci się z pola widzenia to, co rzeczywiście istotne z punktu widzenia nie grupy zawodowej, lecz demokratycznego państwa prawa.
Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych adwokatura cieszyła się dużym zaufaniem społecznym, głównie wskutek działań na rzecz ochrony praw działaczy opozycyjnego podziemia.
Oprócz adwokatów funkcjonował zawód radcy prawnego świadczącego usługi prawne w sektorze gospodarki uspołecznionej. Radcowie uzyskiwali kwalifikacje po odbyciu aplikacji radcowskiej i zdaniu egzaminu przed Państwową Komisją Arbitrażową prowadzącą listę radców prawnych. Tymczasem jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego, w latach 1979 – 1980, w kraju postępowała stopniowa liberalizacja gospodarcza. Zawód radcy prawnego ewoluował i na początku lat osiemdziesiątych zaistniała potrzeba zorganizowania radców prawnych w system, który by im umożliwił funkcjonowanie również poza sektorem jednostek gospodarki uspołecznionej. W 1982 r. Sejm uchwalił ustawę nadającą zawodowi radcy prawnego status równorzędny z zawodem adwokata. Ustanowiono też samorząd dla nowej organizacji. Władza wykorzystała ten moment, by przeciwstawić radców prawnych adwokaturze, podobnie jak OPZZ przeciwstawiono „Solidarności”. Umiejętnie podsycano niechęć adwokatury do połączenia z nową instytucją. Sugerowano, że licząca prawie 20 tysięcy członków grupa zawodowa zaleje adwokaturę i odsunie od władz samorządowych adwokatów znanych i cieszących się zaufaniem kolegów. Ten demagogiczny argument szczególnie przemawiał do kolegów widzących rzeczywistość w uproszczony sposób. Zachowawcze postawy i brak śmiałego spojrzenia w przyszłość uniemożliwiały podjęcie właściwych decyzji. A przecież adwokatura mogła wchłonąć nowy zawód, gdyż była dobrze zorganizowaną grupą zawodową na wysokim poziomie etycznym. Umiałaby się przeciwstawić próbom penetracji samorządu przez osoby reprezentujące interesy władzy. Próby takie były zresztą czysto hipotetyczne. Radcowie prawni byli kolegami z tych samych wydziałów prawa, mieli za sobą te same doświadczenia i podobnie jak całe społeczeństwo pragnęli demokratycznych przemian.
Argumenty przemawiające za połączeniem zawodów są oczywiste. Po pierwsze, funkcja obu instytucji jest właściwie tożsama. Po drugie, w demokracji parlamentarnej znaczenie instytucji jest mierzone, między innymi, liczbą członków. Połączenie umożliwiłoby szybkie i jednolite reagowanie na szkodliwe zjawiska polityczne, podniosłoby efektywność działań i obniżyło koszty społeczne funkcjonowania dwóch instytucji. Rekrutacja, szkolenia, regulowanie funkcjonowania firm prawniczych, reprezentacja międzynarodowa, niepotrzebne istnienie dwóch służb administracyjnych – wszystko to przemawia za połączeniem. Istnienie dwóch tożsamych, lecz poróżnionych organizacji jest niezrozumiałe dla społeczeństwa, a tym samym utrudnia budowę zaufania społecznego. Prezentowany przez licznych adwokatów opór przeciwko połączeniu, w rozumieniu społecznym niemający związku z ustawową funkcją adwokatury, jest tłumaczony egoizmem środowiskowym i sytuuje obecną adwokaturę w rzędzie przeróżnych grup interesu.
Potrzeba spójnej wizji
Obowiązująca ustawa o adwokaturze pozwoliła przetrwać trudne czasy, ale w nowej rzeczywistości jest nieodpowiednia. Dotychczasowe rozwiązania systemowe i organizacyjne sprzyjają działaniom grup interesu, które jako elektorat uniemożliwiają wybranym przez siebie władzom dokonanie reform w interesie demokratycznego państwa prawa. Tymczasem adwokatura ma być nie tylko niezależna, ale też wolna od jakichkolwiek wpływów. Adwokatura nie może reprezentować interesów własnych, bo takiego mandatu społeczeństwo udzielić jej nie może.
Konsekwencją zaniechań adwokatury jest przejęcie inicjatywy przez władzę wykonawczą. Pomysły na reformę adwokatury pojawiają się jak grzyby po deszczu, głównie po to, by powiększać elektorat. Społeczeństwo ze swojej natury jest niecierpliwe i żąda rozwiązań natychmiastowych. Nie będzie analizowało wizji demokratycznego państwa i pozycji adwokatury, dopóki wizja taka nie zostanie mu wyczerpująco przedstawiona i wyjaśniona. Wypracowanie spójnej wizji wymaga wspólnego wysiłku wielu środowisk, w tym adwokackiego. Trzeba się skupić na ochronie podstawowych wartości, jakim ma odpowiadać zawód w ramach rozwiązań ustrojowych, które powinny być funkcją rozwoju społecznego i politycznego.
Ilość nie przechodzi w jakość automatycznie. Jest to długotrwały proces wymagający bolesnych zmian. Aby zaoszczędzić społeczeństwu bólu przyszłych doświadczeń, należy potraktować reformę adwokatury poważnie i całościowo, rozwiązując za jednym zamachem wszystkie problemy. Jak wiadomo, prowizorka raz zainstalowana trwa długo i uniemożliwia trwałe i solidne zmiany.
Źródło: Rzeczpospolita
Sprzeciw ministra sprawiedliwości musi być doręczony w terminie 30 dni
16 Października 2008
Sprzeciw ministra sprawiedliwości wobec wpisu na listę adwokatów lub aplikantów adwokackich musi być doręczony w terminie 30 dni.Jeżeli minister tego nie zrobi w tym czasie, straci kompetencje do wyrażenia sprzeciwu. Skoro w myśl prawa o adwokaturze sprzeciw ma formę decyzji administracyjnej, ma ona spełniać wszystkie wymogi takiej decyzji – stwierdził 15 października 2008 r. Naczelny Sąd Administracyjny w siedmioosobowym składzie (sygn. II GPS 4/08).
Sprzeciw ministra sprawiedliwości wobec wpisu na listę adwokatów lub aplikantów adwokackich musi być doręczony w terminie 30 dni. Jeżeli minister tego nie zrobi w tym czasie, straci kompetencje do wyrażenia sprzeciwu. Skoro w myśl prawa o adwokaturze sprzeciw ma formę decyzji administracyjnej, ma ona spełniać wszystkie wymogi takiej decyzji – stwierdził 15 października 2008 r. Naczelny Sąd Administracyjny w siedmioosobowym składzie (sygn. II GPS 4/08).
Uchwała NSA kładzie kres utrwalonej praktyce Ministerstwa Sprawiedliwości. Dotychczas w MS uważano, że wystarczy, jeśli w ciągu tych 30 dni minister podpisze decyzję o sprzeciwie, o której zainteresowani dowiadywali się niejednokrotnie z dużym opóźnieniem. Już z góry niejako stawiało to ich na słabszej pozycji. Możliwa stawała się też zmiana decyzji i potencjalne niebezpieczeństwo manipulacji.
Zgodnie z art. 69 ust. 2 prawa o adwokaturze (odpowiedni przepis znajduje się również w ustawie o radcach prawnych), wpis na listę adwokatów lub aplikantów adwokackich uważa się za dokonany, jeżeli minister sprawiedliwości nie sprzeciwi się mu – w formie decyzji administracyjnej – w terminie 30 dni od otrzymania uchwały o wpisie.
Istotną kwestią, wymagającą rozstrzygnięcia przez skład siedmiu sędziów NSA, okazało się jednak zachowanie 30-dniowego terminu do wyrażenia sprzeciwu. W zależności bowiem od tego, czy się przyjmie, że wystarczy samo tylko podpisanie w ciągu 30 dni takiej decyzji, czy też termin do wyrażenia sprzeciwu obejmuje także jej doręczenie, lub że dla jego zachowania wystarczające jest nadanie go w polskiej placówce pocztowej operatora publicznego, sprzeciw może być uznany za wniesiony w terminie lub po jego upływie.
Rozbieżne wyroki sądów administracyjnych spowodowały, że prezes NSA wystąpił o ustalenie, którą z tych możliwości należy uznać za prawidłową. NSA w siedmioosobowym składzie stwierdził, że 30-dniowy termin do wyrażenia przez ministra sprawiedliwości sprzeciwu obejmuje doręczenie decyzji okręgowej radzie adwokackiej lub zainteresowanemu. Dopiero to wprowadza ją do obrotu prawnego i od tego dopiero momentu wiąże ona organ administracji publicznej i stronę, a następnie wywołuje skutki prawne – uznał NSA.
– Słabszy podmiot musi móc się bronić, a regulacje dotyczące zachowania terminu są sposobem obrony – stwierdziła sędzia Barbara Adamiak, uzasadniając uchwałę NSA.
Rzeczpospolita
Kontakt z urzędem bez e-podpisu
15 Października 2008
Jest szansa na to, że wreszcie zaczniemy załatwiać sprawy urzędowe przez Internet. Do złożenia e-podania nie będzie już potrzebny bezpieczny podpis elektroniczny
Od początku maja większość spraw urzędowych powinniśmy móc załatwiać w formie elektronicznej. To oczywiście tylko teoria, gdyż urzędy nie są przygotowane do przyjmowania podań za pośrednictwem sieci. Nawet jednak w tych, które to umożliwiają, mało kto korzysta z tej szansy. Dochodzi do absurdu – miasta inwestują miliony złotych w systemy informatyczne po to, by służyły one kilkudziesięciu zapaleńcom.
Powód jest prosty. Do załatwienia większości spraw trzeba mieć tzw. bezpieczny podpis elektroniczny.
– A on, niestety, kosztuje, i to niemało. Trudno się dziwić obywatelom, że nie chcą wydawać 300 zł, by załatwić dwie sprawy urzędowe rocznie – mówi Dariusz Jędryczek, dyrektor Wydziału Informatyki Urzędu Miejskiego we Wrocławiu.
ePUAP dla obywateli
Teraz wreszcie ma się to zmienić. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowało projekt nowelizacji ustawy o informatyzacji działalności podmiotów wykonujących zadania publiczne.
Zgodnie z nim obywatel będzie mógł przesyłać podania urzędowe nie tylko z wykorzystaniem bezpiecznego podpisu elektronicznego. Przewidziano też inne sposoby autoryzacji.
Użytkownicy będą mogli zakładać tzw. zaufane profile w systemie ePUAP i przy ich zastosowaniu korzystać z elektronicznego dostępu do administracji publicznej.
– To krok w dobrym kierunku, chociaż niepokoi mnie brak całościowego spojrzenia na przepisy o podpisie elektronicznym. Dużo też będzie zależeć od rozporządzenia wykonawczego, gdyż to ono przesądzi o sposobie tworzenia profilu w systemie ePUAP – zwraca uwagę Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet.
Podpis w karcie miejskiej
Poszczególne urzędy będą mogły tworzyć własne sposoby na uwierzytelnianie użytkowników. Może to przypominać zakładanie np. konta poczty elektronicznej albo wymagać wizyty w urzędzie po to, by pokazać dowód osobisty.
– Jesteśmy przygotowani, aby dać wrocławianom taką możliwość. Karta miejska, na którą przetarg właśnie dobiega końca, będzie umożliwiać składanie swego rodzaju miejskiego e-podpisu – zapewnia Dariusz Jędryczek.
Nawet jednak gdy urząd stworzy własny system, to i tak będzie musiał przyjmować podania autoryzowane przez ePUAP.
Doręczenia elektroniczne
To nie koniec zmian. Projekt ma również zmusić urzędników do elektronicznego kontaktu z obywatelem. Dzisiaj można wnioskować, aby pisma w postępowaniu administracyjnym były doręczane nam za pośrednictwem Internetu. Urząd może się jednak na to nie zgodzić. Po nowelizacji nie będzie miał wyjścia. Wszystko zależeć będzie więc od decyzji obywatela.
Zmiany w kodeksie postępowania administracyjnego usuną też bariery prawne w doręczaniu decyzji urzędowych. Jak informowała “Rz”, art. 109 k.p.a. nie przewiduje wprost elektronicznej formy doręczeń. Dlatego też administracja publiczna nie chce dzisiaj wysyłać decyzji. Teraz przepisy nie będą pozostawiać wątpliwości.
Komentuje Grzegorz Sibiga z Instytutu Nauk Prawnych PAN
Proponowane zmiany mają fundamentalne znaczenie dla obywateli. Wreszcie pojawi się szansa, że masowo zaczną korzystać z usług e-administracji. Obecne obowiązki związane z uzyskaniem bezpiecznego podpisu elektronicznego bez wątpienia do tego zniechęcają. Nadal niektóre sprawy będą wymagały naszego stawienia się w urzędzie, ale np. większość obowiązków zgłoszeniowych czy rejestracyjnych będzie bez problemów wykonywana w formie elektronicznej. Równie istotne są zmiany zobowiązujące organ administracji publicznej do doręczania decyzji za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Dzisiaj możemy o to wnosić, ale zastosowanie takich środków zależy od urzędnika. Projekt zakłada, że administracja nie będzie miała wyjścia, jeśli obywatel tego zażąda.
Źródło: Rzeczpospolita
Prace nad fuzją - bez adwokatury
14 Października 2008
Władze palestry zarzucają Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu, że ignoruje ich głos podczas prac nad połączeniem zawodu adwokata i radcy prawnego.
Władze palestry zarzucają Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu, że ignoruje ich głos podczas prac nad połączeniem zawodu adwokata i radcy prawnego, donosi “Rzeczpospolita”
Od kilku miesięcy działa powołany przez ministra zespół prawników do opracowania koncepcji tzw. nowej adwokatury. Wyniki ma ogłosić 12 listopada. Problem polega na tym, że MS dobrało sobie do tego przedsięwzięcia adwokatów i radców niewyznaczonych przez władze samorządowe.
Władze adwokatury są oburzone. W podjętej uchwale krytykują ministra, że przy reformie ich zawodu pomija ustawowe organy samorządu. “Udział w pracach zespołu adwokatów, którzy nie mają upoważnienia władz samorządowych i prezentują wyłącznie własne, jednostronne poglądy, nie legitymizuje jego prac i nie pozwala na przyjęcie, że wypracowane stanowisko będzie odpowiadało standardom tworzenia prawa” – czytamy w uchwale Naczelnej Rady Adwokackiej.
– Po co zapraszać przedstawicieli NRA, jeśli wiadomo, że jest ona przeciwna połączeniu zawodów – powiedział “Rz” jeden z członków owego zespołu. Dodajmy, że minister zaprosił do niego znanych adwokatów: Jakuba Jacynę, rzecznika warszawskiej Rady Adwokackiej, oraz Macieja Ślusarka i Tomasza Wardyńskiego, szefów dużych warszawskich kancelarii prawniczych. Z radców m.in. Zenona Klatkę, byłego prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych, oraz dwóch przedstawicieli Fundacji Helsińskiej: dr Adama Bodnara i Łukasza Bojarskiego.
– Każdy z członków zespołu został przydzielony do jednej, dwóch lub trzech sekcji (jest ich siedem), które zajmują się poszczególnymi tematami; obecnie jego członkowie pracują w podgrupach – poinformowało “Rz” MS. – Są wśród nich takie bloki tematyczne, jak: aplikacje, postępowanie dyscyplinarne, połączenie korporacji.
Nie ma wątpliwości, że ten ostatni temat budzi największe emocje. Nikt z członków zespołu nie chce tego powiedzieć pod nazwiskiem, ale połączenie jest w zasadzie przesądzone. Z takim zamiarem przystąpili do pracy. Zresztą połączenie zapowiadali już wcześniej kierujący resortem sprawiedliwości
– Nie ma powodów, by konserwować dwa podobne zawody prawnicze; po ich połączeniu powinien istnieć jeden: adwokata – mówił “Rz” Jacek Czaja, wiceminister sprawiedliwości. A oto ważniejsze kwestie wymagające rozwiązania przed połączeniem: umowy o pracę radców (w wolnym zawodzie adwokata jest to nie do przyjęcia) oraz liczebna przewaga radców nad adwokatami i obawa, że zdominują ich w nowych władzach samorządu. Są też kwestie lustracyjne i dyscyplinarne (niektóre osoby skreślone z adwokatury zostały przyjęte do radców).
www.nowa-aplikacja.pl
14 Października 2008
Ministerstwo Sprawiedliwości uruchomiło serwis, poświęcony nowemu modelowi aplikacji: ogólnej, sędziowskiej i prokuratorskiej.
Ministerstwo Sprawiedliwości uruchomiło serwis, poświęcony nowemu modelowi aplikacji: ogólnej, sędziowskiej i prokuratorskiej.
Portal ma za zadanie informować o planowanym systemie aplikacji oraz nowych zasadach rekrutacji.
Serwis ma stać się również źródłem informacji na temat przebiegu procesu legislacyjnego w stosunku do projektu ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.
Testy na aplikacje prawnicze
14 Października 2008
Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości dostępnej pod poniższym linkiem, znajdują się tegoroczne testy na aplikacje prawnicze, wraz z kluczami odpowiedzi. Serdecznie zapraszamy zainteresowanych, do zapoznania się z nimi.
